Pili je już starożytni Grecy i Rzymianie i do dziś jest jednym z najpopularniejszych napojów na świecie. Piwo zimne, złociste, pieniste to jeden z najczęściej spożywanych napoi. Zajmuje wysoką pozycję nie tylko wśród trunków, ale też bije na głowę wszelkie wody, napoje, a nawet kawy i herbaty.

Piwa nie brakuje podczas rozmaitych imprez, spotkań ze znajomymi, seansów przed telewizorem, a także podczas zwyczajnych chwil relaksu z przyjaciółmi po pracy.


Ma sporo zalet, ale i wad. Jego regularne picie może doprowadzić do „wyhodowania” sobie piwnego brzucha, a nawet do uzależnienia od alkoholu. Niezależnie od tego, jak często pijemy piwo i w jaki sposób je traktujemy, informacja od  naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine, zasmuci chyba wszystkich piwoszy. Ich zdaniem jest możliwe, że ceny piwa w niedalekiej przyszłości wzrosną nawet dwukrotnie. Te obawy są związane z bardzo ważnym problemem, z jakim obecnie zmierza się ludzkość.

Globalny wzrost cen piwa wiąże się nie tylko z polityką państw i narzucanymi przez nie akcyzami na alkohol. Naukowcy w piśmie „Nature Plants” napisali, że problemem jest ocieplenia klimatu. Powtarzające się i coraz bardziej intensywne susze i fale upałów mają fatalny wpływ na uprawy jęczmienia.  A właśnie jęczmień jest głównym składnikiem złocistego piwa.

Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine (USA) i innych ośrodków badawczych, m.in. w Chinach, Meksyku i w Wielkiej Brytanii przeanalizowali wpływu zmieniających się warunków klimatycznych na uprawy jęczmienia. W raporcie opublikowanym na łamach „Nature Plants” przedstawili prognozy wpływu zmian klimatu i emisji gazów cieplarnianych na zbiory jęczmienia. Wynika z nich, że jeśli poziom wytwarzanych gazów nie ulegnie zmianie, a do tego susze i upały wciąż będą niszczyły uprawy jęczmienia, to do końca XXI wieku jego uprawy będą niższe o 17%, a w ciągu następnych kilkudziesięciu lat mogą całkowicie zaniknąć. I wtedy nasi potomkowie mogą nigdy nie mieć możliwości spróbowania piwa jęczmiennego.

- Wszystko zależy od pogody i warunków atmosferycznych, a te niestety coraz mniej sprzyjają uprawom. Farmerzy już teraz szukają lepszych miejsc do uprawy jęczmienia, ale za kilkaset lat nie będą już mieli alternatyw. Podobne starania czynią też najwięksi producenci piwa, którzy szukają zamienników dla jęczmienia. Coraz częściej do jego produkcji wykorzystują więc ryż -  tłumaczył Nathaniel Mueller z Uniwersytetu w Kalifornii.

Im mniej będzie jęczmienia na rynku, tym będzie droższy. A to odbije się na kosztach produkcji piwa i jego cenach detalicznych. Profesor Nathan Mueller przewiduje, że kurczenie się upraw jęczmienia spowoduje też zmniejszenie ilości wytwarzanego napitku. Może go być nawet o 16% mniej, - Jest to porównywalne do ilości piwa konsumowanego na terenie całych Stanów Zjednoczonych – mówi badacz. -  Jeśli ten scenariusz się sprawdzi, to piwo będzie towarem luksusowym, poza zasięgiem milionów ludzi na całym świecie.

Przewidywana podwyżka cen będzie najbardziej dotkliwa dla piwoszy w krajach, gdzie ten złocisty trunek jest najpopularniejszy, a więc i w Polsce. Gdyby prognozy amerykańskich naukowców się potwierdziły, dwukrotny wzrost ceny piwa byłby u nas jednym z najwyższych. Według wstępnych wyliczeń puszka 0,5 litra będzie kosztowała nawet o 2 złote więcej.

- Nad światem ciąży tak wiele zagrażających życiu zmian klimatycznych, że konieczność wydania nieco więcej na piwo wydaje się przy tym problemem dość banalnym. Ale piwo na pewno jest napojem międzykulturowym i dla niektórych niemożność wypicia kufla zimnego piwa na koniec ciężkiego, gorącego dnia urasta do rangi katastrofy – przyznał współautor badania, prof. Steven Davis.

Wprawdzie wyniki badań naukowców są dość dramatyczne, ale mają oni dla piwoszy także lepsze wiadomości. Jest szansa na to, że uda się zmienić smutny los jęczmienia i piwa. Tyle, że wymaga to diametralnych zmian w światowej polityce cieplarnianej, która w ciągu najbliższych dwóch dekad doprowadziłaby do redukcji emisji gazów do atmosfery.

Niższe zbiory jęczmienia są nie tylko problem producentów piwa i jego konsumentów, ale też wielu gospodarstw domowych. Do produkcji złocistego trunku wykorzystuje się tylko 17% światowej produkcji jęczmienia. Reszta jest przeznaczana na paszę dla zwierząt gospodarskich. Kurczące się uprawy mogą więc w przyszłości odbić się na ilości dostępnego na rynkach mięsa czy nabiału, oraz tak samo jak w przypadku piwa, na cenach.